haiku o niespodziewanym dealu
Czasami sprzedawcy opowiadają mi o swoim wielkim zaskoczeniu, kiedy nagle sprzedadzą coś do klienta, którego z góry skreślili – bo się nie nadawał, bo nie miał pieniędzy, bo był głupi itp. A tutaj nagle BUM! Kontrakt. Klient przychodzi i mówi, że chce kupić. Konsternacja, zaskoczenie no i oczywiście radość? Dla tych wszystkich, którzy przeżyli takie doświadczenie mam weekendowe haiku…
techniki sprzedaży, bieganie i rzeczy najważniejsze…
Trudno. Przyznam się publicznie. Bywam czepliwy i upierdliwy. Zwracam uwagę na detale (szczególnie) w sprawach, które są dla mnie ważne. Efektem tego są m.in. sytuacje coachingowo-szkoleniowe, kiedy to rozkładam ćwiczenia, wypowiedzi oraz przykłady uczestników na czynniki pierwsze. Do spodu. Zastanawiam się niemal nad każdym słowem ? jaki to może dać rezultat, jak zareaguje klient, co może się stać, jakie jest ryzyko? Bo przecież od tego zależeć może czy sprzedasz, czy też klient odprawi cię z kwitkiem. Może się rozdrabniam, a może?