Muszę coś dzisiaj sprzedać…
Często bywa, że sprzedawca nastawia się z całych sił na zamknięcie sprzedaży. Robi mocne postanowienie, planuje, wizualizuje, powtarza w myślach i? i nic? Klienci momentalnie wyłapują takie nastawienie ? nie koniecznie nawet świadomie wiedząc co jest grane. Coś po prostu im mówi: brakuje tu jakiejś chemii; on coś kombinuje; próbuje za wszelką cenę mi sprzedać?

Może też zdarzyć się, że klient wejdzie w postawę obronną typu ?are you selling to me?!?. No i żeby udowodnić sprzedawcy, że jemu to akurat tak łatwo nie sprzedaje się, będzie rzucał kłody pod nogi i wymyślał przeróżne obiekcje. Po prostu przeczołga sprzedawcę.

Oczywiście każdemu sprzedawcy zależy (a przynajmniej większości) ? prowadź jednak proces tak, jakby Ci nie zależało. Jakbyś nie musiał tej sprzedaży zrobić. Jakbyś nie musiał za wszelką cenę zamknąć tu i teraz. Właściwie to przecież nie chcesz nic sprzedać? To klient chce kupić? Prawda?
pełen szacun za „Are you selling to me?” Sylvester „Sandler” Stallone. piórko świetne!
aaaa… autokorekta: to przecież Robert deSandler Niro wypowiedział te spektakularne słowa :)